W Bogocie setki osób zgromadziły się, aby uczcić pamięć ponad 300 ofiar niszczycielskiego trzęsienia ziemi z 10 sierpnia. „Czekają nas miesiące pracy” – mówi John Orlando, dyrektor krajowy organizacji Action Against Hunger (ACF) w Kolumbii. Podkreśla również, jak wielkie znaczenie dla Kolumbijczyków ma wsparcie Leona XIV.
Na Kubę dotarł transport żywności i leków zebranych przez Wspólnotę Sant’Egidio. Pomoc trafi do osób najbardziej dotkniętych pogłębiającym się kryzysem. „Ludzie są zrozpaczeni, boją się, że sytuacja się nie poprawi” – mówi Vatican News Innaris Suárez, odpowiedzialna za działalność Wspólnoty na wyspie.
Bianca Tomboni, ks. Łukasz Bankowski – Watykan
Kontener z pomocą dotarł do Santiago de Cuba po kilku tygodniach oczekiwania. Znalazły się w nim żywność i lekarstwa zebrane przez wspólnoty Sant’Egidio z różnych części świata.
„Jesteśmy wdzięczni za to, że wszystkie Wspólnoty na świecie organizowały zbiórki, aby wysłać pomoc na Kubę. To cenna pomoc w trudnej sytuacji, której doświadczamy” – podkreśla Innaris Suárez.
Żywność i leki coraz trudniej dostępne
Kubańczycy zmagają się z niedoborami żywności, lekarstw i energii. Problemem pozostaje również wysoka inflacja. Nawet jeśli podstawowe produkty są dostępne, wielu mieszkańców nie stać na ich zakup.
Do problemów materialnych dochodzi rosnące poczucie niepewności. „Ludzie są zrozpaczeni, boją się, że sytuacja się nie poprawi” – relacjonuje Suárez.
Pomoc przekazana przez Sant’Egidio jest wykorzystywana m.in. do przygotowywania posiłków dla osób żyjących na ulicy. Żywność trafia również do stołówek prowadzonych przez diecezję i inne instytucje religijne. Wsparcie otrzymują osoby starsze żyjące samotnie, przewlekle chorzy oraz osoby z niepełnosprawnościami.
Pomóc młodym pozostać na Kubie
Działalność Wspólnoty nie ogranicza się do pomocy żywnościowej. Jednym z największych wyzwań pozostaje sytuacja młodych, którzy z powodu kryzysu rozważają opuszczenie kraju.
Sant’Egidio organizuje dla nich kursy przygotowujące do prowadzenia niewielkiej działalności gospodarczej. Mają one pomóc młodym znaleźć źródło utrzymania i stworzyć perspektywę pozostania na wyspie.
Wspólnota otworzyła również bibliotekę, w której można uczyć się i pracować. Ma to szczególne znaczenie dla osób, które z powodu problemów z dostawami prądu nie mają w domu odpowiednich warunków do nauki. Działa także ambulatorium, w którym osoby żyjące na ulicy mogą otrzymać pomoc medyczną i potrzebne lekarstwa.
Pomoc nie dociera do wszystkich
Samo dostarczenie i rozdzielanie darów jest coraz trudniejsze. Brakuje paliwa, problemy z energią utrudniają przechowywanie produktów, a niedobór gazu komplikuje przygotowywanie posiłków.
„Pomocy nigdy nie wystarcza, nie jesteśmy w stanie dotrzeć do wszystkich osób, które jej potrzebują” – przyznaje Suárez.
Na problemy logistyczne nakładają się ograniczenia związane z obowiązującymi od dziesięcioleci amerykańskimi sankcjami gospodarczymi, handlowymi i finansowymi wobec Kuby, które utrudniają także prowadzenie działań pomocowych.
Kuba inna niż z pocztówki
Przedstawicielka Sant’Egidio zwraca uwagę, że dramatyczna sytuacja mieszkańców wyspy coraz rzadziej przebija się do światowej opinii publicznej. Wciąż funkcjonuje – jak mówi – romantyczny obraz Kuby jako kraju, który mimo kolejnych trudności zawsze potrafi sobie poradzić.
Rzeczywistość wielu rodzin wygląda jednak inaczej. Dlatego, zdaniem Suárez, o sytuacji na Kubie trzeba mówić bez jej upiększania i pokazywać codzienność ludzi zmagających się z brakiem podstawowych produktów i niepewnością o przyszłość.
Transport, który po tygodniach oczekiwania dotarł do Santiago de Cuba, jest jednym z konkretnych sposobów odpowiedzi na ten kryzys. Jak pokazuje działalność Sant’Egidio, pomoc oznacza dziś nie tylko żywność i lekarstwa, ale również posiłek dla osoby bezdomnej, miejsce do nauki czy stworzenie młodemu człowiekowi szansy na pozostanie we własnym kraju.
