Wystarczy odrobina wiary, aby stawić czoła tej dramatycznej godzinie dziejów. W modlitwie ograniczone możliwości człowieka łączą się z nieskończonymi możliwościami Boga, krusząc demoniczny łańcuch zła – mówił Leon XIV podczas wieczornej modlitwy o pokój w Bazylice św. Piotra. Wraz z Papieżem modlili się katolicy na całym świecie. Prosił o to sam Ojciec Święty w wielkanocnym orędziu Urbi et Orbi.
Leon XIV wzywa miliardy ludzi na całym świecie, którzy w tej dramatycznej godzinie historii nie ulegają bałwochwalstwu pieniądza i władzy, do wspólnego zaangażowania przeciw „szaleństwu wojny”.
W obliczu masakr i wojen wywołanych bałwochwalstwem władzy tych, którzy usiłują nawet postawić Boga po swojej stronie, przypisując religijne uzasadnienie zabijaniu niewinnych, Papież Leon zwrócił się do zdecydowanej większości ludzi na całym świecie, którzy pragną pokoju, wierzą w pokój, modlą się o pokój i budują go dzień po dniu.
Uczynił to w sobotę wieczorem, 11 kwietnia 2026 r., podczas czuwania modlitewnego, które zwołał, aby błagać o zakończenie trwających wojen.
Już we wtorek 7 kwietnia wydarzyło się coś podobnego w Castel Gandolfo: w obliczu zapowiedzi zniszczenia cywilizacji irańskiej, ogłoszonej w mediach społecznościowych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, Następca Piotra wezwał obywateli swojego kraju, aby zwrócili się do członków Kongresu z prośbą o pokój i o powstrzymanie masowego ataku na infrastrukturę Iranu. Teraz, w dniu 63. rocznicy encykliki „Pacem in terris” Jana XXIII, to samo wezwanie nabiera wymiaru powszechnego i jest skierowane do „milionów, miliardów mężczyzn i kobiet, starszych i młodych, którzy dziś wierzą w pokój” oraz „opatrują rany i naprawiają zniszczenia pozostawione przez szaleństwo wojny”. Leon XIV prosi, aby w sposób szczególny wsłuchać się w głos dzieci, które widziały śmierć swoich rówieśników pod bombami w Gazie, w Iranie, na Ukrainie i w wielu innych częściach świata.
Na niespełna tydzień przed Wielkanocą oraz w przeddzień Paschy Kościołów wschodnich, upamiętniającej zwycięstwo bez przemocy Księcia Pokoju, Biskup Rzymu pokłada nadzieję w modlitwie i nadziei milczącej większości, aby stawić czoła dramatycznej godzinie historii, którą przeżywa ludzkość. Prosi o zjednoczenie modlitw tak wielu ludzi z „nieskończoną mocą Boga”, aby spróbować zerwać to, co nazywa „demonicznym łańcuchem zła”.
Słowa Papieża, który uczynił pokój wyróżniającym rysem swojego nauczania, są jednoznaczne zarówno w ukazaniu ostatecznie diabelskiego źródła wojny, jak i w zdecydowanym odrzuceniu wszelkich prób wskrzeszenia hasła „Bóg jest z nami”. Nie, Bóg nie może być z tymi, którzy dokonują rzezi ludności cywilnej. Bóg jest z tymi, którzy cierpią, z tymi, którzy umierają pod gruzami.
Uderzają niektóre sformułowania użyte przez Leona XIV: modlitwa jest „tamą wobec tego urojenia wszechmocy, które wokół nas staje się coraz bardziej nieprzewidywalne i agresywne”, ponieważ ten, kto się modli, ma świadomość własnych ograniczeń i nie zabija ani nie grozi. Jest to dokładne przeciwieństwo postawy tego, kto czyni „z samego siebie i ze swojej władzy niemy, ślepy i głuchy bożek, któremu poświęca wszelkie wartości i żąda, aby cały świat ugiął kolana”.
Myliłby się ten, kto uznałby to usilne wezwanie do modlitwy za ucieczkę w czystą duchowość. Potwierdza to inny fragment refleksji Następcy Piotra. Po przypomnieniu o odpowiedzialności każdego za budowanie wszędzie pokoju, spotkania i przyjaźni, Leon XIV zachęca do wiary „w miłość, w umiar, w dobrą politykę”. Chodzi o politykę, która nie uznaje słów „dialog” i „negocjacje” za niewłaściwe, lecz dąży najpierw do zawieszenia broni, a następnie do trwałych porozumień pokojowych.
