Dwa tysiące osób w kolejce po chleb, a wśród nich dzieci, które przyszły same, z pustymi torbami w dłoniach. Tak wygląda codzienność w ostrzeliwanym Zaporożu. Jałmużnik Leona XIV przywiózł tam papieską pomoc. Odwiedził też podziemną szkołę, a w Połtawie spotkał się z duchownymi wspierającymi uciekających przed wojną.
Mamy nadzieję, że wizyta Papieża przyczyni się do uleczenia wciąż otwartych ran – mówi dominikanin, ojciec Max Cappabianca, misjonarz z Peru. Przed planowaną podróżą Leona XIV do Urugwaju, Argentyny i Peru opowiada o oczekiwaniach ludzi, napięciach społecznych i wyzwaniach stojących przed Kościołem.
Christine Seuss, Tomasz Zielenkiewicz
Biskup powraca jako Papież
Fakt, że Leon XIV, jako były misjonarz i biskup, powraca do Peru, porusza wiele osób. O. Max zauważa, jak silna jest emocjonalna więź z Papieżem: „Ludzie są niesamowicie dumni, że jeden z nich został Papieżem. To, że teraz wraca do domu, jest dla nich jak powrót do mamy. Słyszę to ciągle. Ludzie są tym naprawdę bardzo poruszeni” – opowiada. Szczególnie w Chiclayo, gdzie Leon XIV był biskupem, ale także w stolicy, Limie, panuje wielkie oczekiwanie.
Jednocześnie Peru stoi przed poważnymi wyzwaniami społecznymi. Konsekwencje przemocy politycznej z lat 80. i 90. są nadal odczuwalne, a wiele ran nie zagoiło się. Do tego dochodzą korupcja, brak bezpieczeństwa i napięcia polityczne. W tej sytuacji żądania silnego przywództwa i przywrócenia porządku – nie tylko w Peru – nabierają na znaczeniu, wskazuje o. Max, który wcześniej pracował również w Radiu Watykańskim oraz w ówczesnej Kongregacji Kościołów Wschodnich. „Mam nadzieję, że Papież Leon znajdzie słowa, które nie będą nikomu schlebiać, ale jasno pokażą, jaką odpowiedzialność wszyscy ponosimy za dobre współistnienie” – mówi o. Max. Ma nadzieję, że wizyta Papieża będzie impulsem do pojednania.
Kościół, który musi ponownie się zjednoczyć
Również w obrębie Kościoła katolickiego w Peru istnieją różne poglądy na temat tego, jak powinien on kształtować swoją przyszłość. O. Max zauważa, że spór między przedstawicielami teologii wyzwolenia a bardziej konserwatywnymi nurtami nadal istnieje. Jego zdaniem skutkuje to rozbieżnymi wyobrażeniami na temat tego, jak Kościół powinien reagować na wyzwania społeczne. Dominikanin wiąże zatem z wizytą Papieża również nadzieję na większą spójność wewnątrz Kościoła. „Jeśli sami nie jesteśmy zjednoczeni, nie możemy oddziaływać na społeczeństwo” – mówi. Kościół, który na zewnątrz chce wiarygodnie opowiadać się za pojednaniem, musi również znaleźć w sobie sposoby na przezwyciężenie istniejących napięć.
Spotkania z żywym Kościołem
W czasie podróży do Ameryki Południowej Leon XIV odwiedzi peruwiańskie miasto Cuzco, leżące w Andach na wysokości 3400 metrów n.p.m. Ma spotkać się między innymi z przedstawicielami społeczności rdzennych mieszkańców. O. Max zapowiada, że ujrzymy tam Kościół wyraźnie różniący się od tego, jaki znamy z Europy: „Zobaczymy bardzo barwny, żywy, głośny i radosny Kościół, pełen świętowania”.
Leon XIV odwiedzi również Pucallpę w sercu peruwiańskiej Amazonii. O. Max, który jako dominikanin działa w wikariacie apostolskim Puerto Maldonado, zna problemy Amazonii z własnego doświadczenia. Jak relacjonuje, nielegalne wydobycie surowców i eksploatacja zasobów naturalnych zagrażają środowisku i utrudniają życie mieszkańców.
W Pucallpie Leon XIV zamierza spotkać się z misjonarzami i zapoznać się z troskami mieszkańców. O. Max ma nadzieję, że wizyta ta pomoże zwiększyć świadomość społeczną na temat warunków życia w regionie Amazonii.
Z kolei w Limie, ostatnim przystanku wizyty w Peru i całej podróży, Leon XIV spotka się z tysiącami młodych ludzi podczas czuwania modlitewnego. „Jeśli Papież wesprze nas w naszej pracy, może to pomóc nam również w pracy z młodzieżą i w parafii. I właśnie dlatego jest to dla mnie osobiście jedna z najważniejszych chwil” – mówi o. Max.
Między suszą a pożarami lasów
O tym, jak bezpośrednio mieszkańcy Peru odczuwają skutki ekstremalnych warunków pogodowych, o. Max przekonuje się na własnej skórze w swoim regionie. Chociaż powinna była rozpocząć się pora deszczowa, było niezwykle gorąco i sucho. Rolnicy prosili go podczas kilku nabożeństw, by modlił się o deszcz, żeby ich uprawy kawy i kakao nie uschły.
Do tego doszły poważne pożary lasów. Kiedy pewnego razu o. Max wracał jeepem z dżungli, zobaczył rozległe pożary w okolicy swojego miasta. „Naprawdę się bałem. Nie sądziłem, że kiedykolwiek w życiu zobaczę tak ogromne pożary lasów” – opowiada. Na szczęście ogień nie rozprzestrzenił się na miasto.
Podczas gdy jego region cierpiał z powodu suszy i pożarów, w innych częściach kraju miały miejsce powodzie. Te kontrasty jasno pokazały, jak niewiele mogą zrobić ludzie w obliczu takich zjawisk naturalnych.
Misjonarz ma nadzieję, że Leon XIV wysłucha ludzi, zajmie się ich sprawami i w ten sposób pomoże w ponownym zbliżeniu społeczeństwa i Kościoła w Peru.
